Archiwum dlagrudzień, 2007

Hostel

Najbardziej kontrowersyjny horror od 15 lat. Po latach wględnego umiaru w kinie grozy, jako odpoczynku po, ekhm, przesadzie lat osiemdziesiątych, gore powraca wściekły z wiertarką w dłoni. Quentin doskonale wyczuł zwierzynę i bez wachania zainwestował nazwisko w ten tytuł.

W tym miejscu wypadałoby opowiedziec fabule filmu, ale taka nawet gdyby byla i tak pozostalaby jedynie pretekstem. Można tez powiedziec inaczej: obraz ten w calosci jest poswiecony dwom rzeczom, i jest to seks (pierwsza połowa filmu) oraz przemoc (druga połowa filmu). Banał? Nie wtedy gdy pociągnie się to do zupełnego ekstremum.

Co więc składa się na oryginalanośc tego dzieła? Widzieliśmy już (w szczególności wyemancypowanych ltach 80-tych) przecież niewiarygodne obrzydlistwa, które zostały pociągnięte już do totalnego absurdu. Kluczem do odpowiedzi jest realizm. Nigdy wcześniej łamanie, cięcie, wkręcanie, wbijanie nie zostały podane w sposób tak sugestywny i prawdziwie. To juz nie jest krew z kisielu i gumowe kończyny. Oglądanie tego widowiska dosłownie “boli”.

Po obejrzeniu tego filmu byłem bardzo zniesmaczony. I podejrzewam że większośc widzów będzie czuła się podobnie po seansie z nim. Ale taki jest podstawowy zamysł tego obrazu, który spełnia całkowicie. Pozostaje w pamięci o wiele lepiej od setek innych mdłych horrorów – slasherów dla wyrostków, które od dawna jedynie zjadają własny ogon. I to się liczy.

“Sin City”

Za oknami burza, brak gwiazd czy księżyca. Stary detektyw w niszczonym prochowcu zapala po raz nasty ten sam niedopałek cygara. Do biura z trzaskiem wchodzi famme fatale z rewlowerem w ręku… Myślicie, że to opis starego czytadła noir z lat dwudziestych? Nic bardziej mylnego. Jest rok 2005 i do kin wchodzi nowy film Roberta Rodrigueza i Franka Millera.

Teraz pora na osobistą dygresję: dobrym podkładem muzycznym byłaby płyta Dog Fashion Disco “Adultery”. Kto słyszał ten wie, a kogo ominęła ta przyjemnośc niech żałuje. Jazz, swing i kwał rockowego mięcha. Yeah.

 Wrócmy teraz do filmu. Słowa klucze: stylizacja oraz nastrój. Pozornie błachy i brutalny temat został podany tak sugestywnie, że wchodzi wręcz odbiorcy pod skórę. Czarno-biały filtr nałożony na obraz wprowadza atmosferę z najlepszego dreszczowca. Można też powiedziec, że to zasługa takich gadżetów jak spluwy, samochody, pieniądze, piękne kobiety, alkohol czy seks. Ale moim zdaniem chodzi o czerń i biel.